Zesłanie pokerzysty

Poker i Hrubieszów mają ze sobą wiele wspólnego. Ani jedno, ani drugie nie jest takie, jakie się wydaje – mówi Janar Kokk, estoński gracz odsiadujący w polskim miasteczku karę za przegrany zakład pokerowy.

Hrubieszów nie blefuje

Tylko nie wychodźmy poza granice miasta – prosi Janar. – Muszę trzymać się zasad.

Czyli: przegrał zakład i teraz przez miesiąc, aż do końca czerwca, nie może wyjeżdżać z Hrubieszowa. Powinien poznawać jego historię, ale też dzielić się czymś z mieszkańcami. Jeśli nie wytrzyma i ucieknie, musi zapłacić zwycięzcy zakładu – koledze, pokerzyście z Estonii – 5 euro za dzień. Płatne z góry za cały rok.

Ale Janar ani myśli wyjeżdżać. Testuje piwo z lokalnego browaru (siedem rodzajów, powstają kolejne). Sprawdza menu w kolejnych zajazdach. Pozuje do zdjęć. Po raz pierwszy czuje się gwiazdą, a nie jednym z tysięcy pokerzystów. Ale przede wszystkim ma poczucie misji: chce wykorzystać zesłanie na promocję płatnych turniejów pokerowych, w Polsce – co go dziwi – skazanych na banicję. W wersji live dopuszczalnych jedynie w kasynach, ale obłożonych gigantycznym podatkiem. W wersji online – zupełnie zabronionych.

A przecież – podkreśla – zarabiający dzięki swoim umiejętnościom pokerzyści to nie hazardziści. Traktują grę jak rodzaj sportu, ale też zarządzanie kapitałem czy inwestowanie na giełdzie. Z legendarnym szczęściem w kartach ma to niewiele wspólnego. Z rzeczywistością ma też niewiele wspólnego wizja zadymionych spelun pokerowych czy dorzucania do puli – w trakcie rozdania – kluczyków do samochodu i kluczy do domu. W pokerze zasady są proste: nie możesz przegrać więcej, niż wynosi wpisowe do gry. Oraz: blefuj, ale nie waż się oszukiwać.

– W Polsce jest duże ssanie na pokera – mówi Janar. – Ludzie chcą grać, przeżywać emocje, zarabiać kasę. Dziwi mnie, że państwo skazuje ich na wygnanie.

Ci, którzy chcą grać online, muszą wyjeżdżać z kraju i przeprowadzać się tam, gdzie to jest legalne, na przykład na Maltę albo do Czech. A ci, którzy wybierają wariant live, są skazani na zabójcze podatki w kasynach albo przeprowadzkę do Barcelony czy Pragi. Dlatego Janar – w ramach pokuty za przegrany zakład – zorganizował w Hrubieszowie profesjonalny turniej pokera. Wieść rozeszła się przez internet, do hrubieszowskiego hotelu Jagiełło przyjechali gracze z całej Polski. Nagrodą były jedynie puchary i dyplomy. Dochód, czyli całe wpisowe, poszedł na pomoc dzieciom z domu dziecka. Wystarczyło, żeby informacja o Hrubieszowie jako stolicy gamblingu na uchodźstwie poszła w świat.

Preflop, czyli pierwsza runda

– Od początku wiedzieliśmy, że mamy szansę wygrać z Janarem. Czyli wypromować się na jego zesłaniu – mówi jeden z hrubieszowskich samorządowców.

Ale pierwsze rozdanie nie było korzystne dla miasta. Jak mówią w magistracie: wizerunkowa klapa. Wszystko przez sposób, w jaki o nietypowym zakładzie dwu graczy Janara i Martina „Franke” von Zweigbergka napisał popularny portal PokerNews.

Najpierw poszedł news, że panowie założyli się, kto będzie lepszy w dwóch z trzech heads-upów w grach mieszanych. Potem pojawiły się informacje o przegranej Janara i wyznaczonej karze, czyli przeprowadzce z Londynu (gdzie teraz mieszka) do Włoch. Janar miał tam zostać przez rok, ale okazało się, że wynajem mieszkania jest o wiele trudniejszy niż jego kupno. Kokk, którego wygrane są szacowane na 3 tys. dolarów za turniej, doszedł do wniosku, że szybciej i wygodniej będzie kupić tam dom.

– Co w takim razie z zakładem? – emocjonował się portal. I donosił: von Zweigbergk wymyślił kolejną karę! Kokk ma na miesiąc przeprowadzić się do miejscowości w Unii Europejskiej z minimum 10 tys. mieszkańców. Ale takiej, która leży daleko od lotniska, morza, oceanu lub jezior. I – co ma być dodatkową karą – jest słabo skomunikowana z resztą świata.

– Czytelnicy PokerNewsa zgłaszali swoje propozycje na zesłanie – mówi samorządowiec. Ktoś, nie bacząc, że chodzi o Unię Europejską, zgłosił Syberię. Inny Kazachstan i Białoruś. Kolejny – mieścinę w Meksyku.

– Do puli weszły francuskie Draguignan, szwedzka Kiruna, litewskie Troki, norweska wyspa Kvaloya, estońskie Valga i Narwa, a także Hrubieszów, który zaproponował sam wygrany, czyli von Zweigbergk – ciągnie samorządowiec.

Stanęło na Hrubieszowie. Potraktowanym stereotypowo: jako ostatnie miasto na kresach Unii. Zadupie. Bez wi-fi, jak przypuszczali gracze. Bez dobrych dróg. Bez restauracji, co sugerował Janar, wklejając na Facebooku zdjęcie miejscowej restauracji Szałas. Ze zdjęciem kucyków zaprzęgniętych do dorożki i komentarzem: mój środek transportu przez najbliższy miesiąc.

Zrobiło się nieciekawie. – Antyreklama dla miasta, które chce ściągnąć turystów. Tym bardziej że informację o zesłaniu Janara Kokka podłapał polski portal PokerBreak, a w ślad za nim polskie media – podsumowuje samorządowiec.

Całość przeczytasz w: Newsweek Polska

Otagowano pod

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Stronie

Serwis nie ponosi odpowiedzialności za wpisy użytkowników, jak również za dołączone do nich zdjęcia. Serwis jest skierowany do polskojęzycznych graczy przebywających na terenie krajów, w których promocja pokera online oraz gra w niego jest prawnie dozwolona

Archiwum